Uwaga! Post może być nieciekawy dla męskiej części Czytelników.
Obiecuję jednak, że to będzie jedyny taki.
Chociaż mówię tutaj o azjatyckich kosmetykach, skupiam
się wyłącznie na japońskich i koreańskich. Po pierwsze dlatego, że nie znam
żadnych porównywalnych jakościowo firm z Chin ani innych azjatyckich krajów, a
po drugie – kiedy w świecie mejk apu mówi się o azjatyckich...