
Następnym punktem na trasie (jedynym, do którego udałam
się pociągiem, a nie zwyczajowo autokarem – łuhu, szpan!) było Kumamoto (熊本). I jakkolwiek
samo miasto jest sympatyczne (póki co Kiusiu w ogóle wybija się na szczyt
rankingu ulubionych miejsc w Japonii), tak turystycznie spodziewałam się trochę
więcej.
W drodze pociągiem na jednej ze stacji widniał...